O autorze
Piotr Borman – nauczyciel angielskiego, tłumacz literatury dla dzieci, dorosłych i bardzo dorosłych, tata Weroniki, ojczym Adama, mąż swojej żony (nie Fołtasiówny), entuzjasta.

No, you put me bluzka on!

No to zaczynamy. Zanim zajmiemy się naszymi dziećmi, musimy popracować nad sobą. To nieistotne, ile obcego języka w nas siedzi. Należy jednak sprawić, aby było go tam trochę więcej.

Zaczynamy od mało pracochłonnych działań, które dadzą nam szybkie efekty. Po pierwsze – telefony i tablety. Zmieniamy menu na angielski, a po tygodniu chwycimy ok. 50 nowych słówek, więcej jeżeli pogrzebiemy w ustawieniach, zmienimy sobie dzwonek czy tapetę, albo zainstalujemy nową aplikację.

Po telefonach zmieniamy język wszędzie, gdzie się da. Windows 10, przeglądarki internetowe i każdy program, który przy pobieraniu daje możliwość wyboru języka, telewizor, GPS albo komputer w samochodzie, pralka i każdy inny sprzęt, który posiada menu. Kolejny etap to, w miarę możliwości, zmiana języka w filmach, książkach i grach.

Filmy na DVD nie będą problemem, kablówki dają często możliwość zmiany języka (niestety poza Mini Mini, ale Nickelodeon, Disney Channel i Nick Jr. jak najbardziej). Szczególnie fajna jest oryginalna Dora, gdzie drugim językiem jest hiszpański… Si, Señor Tucán. Polskiej wersji nie polecam, ponieważ polscy aktorzy mówiący po angielsku robią tyle błędów w wymowie, że bajkę uważam wręcz za szkodliwą. Tak, mówiłem że wymowa nie jest najważniejsza, ale to odnosi się do Was. Materiały pokazywane dzieciom powinny być jak najlepsze, aby niwelowały Wasze niedoskonałości.


W kwestii książek – większość klasyki kopciuszkowej i śnieżkowej łatwo znaleźć w oryginale albo w wydaniach dwujęzycznych. Jeżeli uda Wam się zdobyć wersję książka plus płyta z audiobookiem – jeszcze lepiej: możecie z dzieckiem słuchać nagrania, przewracać strony
i skupić się na ilustracjach. Zarówno w kwestii filmowej i książkowej świetnym pomysłem jest rozpoczęcie od tego, co nasze dzieci już znają. Chętnie obejrzą czy usłyszą jeszcze raz, a niezrozumienie nie przeszkadza - przecież wiadomo, co będzie dalej.

Wam też nie zaszkodzi przypomnienie sobie ulubionych filmów w wersji z angielskimi napisami. Napisy są szczególnie istotne w przypadku dorosłych. Kiedy oglądacie film bez nich, każde niezrozumiane słowo powoduje irytację, a po kilku takich słowach wiele osób obraża się i poddaje. Przy napisach działa więcej zmysłów, a im ich więcej, tym szybciej się uczymy.

Praca domowa: zmieniamy menu we wszystkim, co świeci i pika,
a następnie sprawdzamy, czy jesteśmy w stanie znaleźć angielską wersję ulubionej bajki i książki naszego dziecka. Koniecznie napiszcie,
jak Wam idzie.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...