O autorze
Piotr Borman – nauczyciel angielskiego, tłumacz literatury dla dzieci, dorosłych i bardzo dorosłych, tata Weroniki, ojczym Adama, mąż swojej żony (nie Fołtasiówny), entuzjasta.

When I think about you...

Popełniłem dzisiaj list do redakcji. Radia. Z literą w nazwie. A właściwie na fejsie do nich napisałem. Ale po kolei:

Godzina około czternastej i pół, przemierzam z dzieckiem Warszawę na wskroś próbując zdążyć przed popołudniowymi korkami. Mała przerwa od Barbie Girl i Doctor Jones - przełączamy z płyty na radio na wstępie wspomniane. Od razu miłe zaskoczenie: Mark Ronson i Bruno Mars, świetny kawałek. Zaraz po nim pierwsze takty Offspring - Why don't you get a job. Ekstra, czyżby nowy DJ? Tekst niezbyt nadaje się dla czteroipółlatki, ale jakoś wybrnę, jeśli zapyta. Radość ma nie trwa niestety długo, bo wersja puszczona w radiu okazuje się być nieocenzurowana, czyli zaczyna się od „My friend has a girlfriend, man he hates that bitch", a chwilę potem brzmi złowieszcze „My friend's got a boyfriend, man she hates that dick". Nie ma co owijać w bawełnę, suka i fiut w popołudniowym radiu...
Nie jestem świętoszkiem, w końcu w „Barbie Girl" pojawia się hasło hanky panky, a mamie i tacie zdarzy się niekiedy zapomnieć przy dziecku, ale to była lekka przesada. Wiem, że istnieją radiowe wersje wielu przebojów, które nie zawierają wulgaryzmów. Znam taką wersję wspomnianego kawałka The Offspring, słyszałem też ocenzurowane „Come Undone" Robbiego Williamsa. Czy przypadkiem nie powstały one właśnie po to, aby puszczać je w porach adekwatnych dla słuchaczy wszelkich?


Coraz więcej coraz młodszych krajan włada językami obcymi coraz lepiej. Może czas przyjrzeć się temu, co puszczamy tu i ówdzie?

P.S. Jak młodsza była w wieku chustowym i wpadliśmy do Mothercare, to z głośników sklepowych lecieli Divinyls i panie sprzedające nie widziały nic niestosownego w piosence o damie, która „dotyka się, kiedy myśli o nim".
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...